Rozmowy przy kawie - Artur Guła, podróżnik po świecie przywództwa cz.1

TB. Opublikowano w Umiejętności Managerskie

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Dzisiaj trochę nietypowy wpis, bo w formie wywiadu z gościem. Mam nadzieję, że taka forma będzie ciekawa i dobrze przyjęta. My się możemy sprawdzić w roli dziennikarzy, a Wy dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy od praktyków z szeroko pojętego świata IT 😊 Nawiązując do tytułu, ze względu na sytuację na razie kawa jest wirtualna 😊

Tomek Biernat: Artur witam Cię serdecznie i bardzo dziękuję za zgodę na tą wymianę zdań. W sumie to jest tyle tematów, o które chciałbym zapytać, że nie wiem od czego zacząć.. ok, dla tych którzy Cię nie znają powiedz proszę parę słów o sobie.

Artur Guła:

Cześć Tomku, witam serdecznie wszystkich czytelników bloga i bardzo dziękuję za zaproszenie do wywiadu.
Nie za bardzo lubię opowiadać o sobie. Na szkoleniach czy wystąpieniach przedstawienie siebie sprowadzam do maksymalnie kilku zdań. W moim świecie lata doświadczenia czy wykształcenie nie mają dużego znaczenia. Liczy się to, co tu i teraz mogę dać innym. Jeżeli skutecznie prowadzę projekt, lub ktoś zyskuje konkretną wiedzę i umiejętności na szkoleniu to świetnie. Jeżeli nie, to znaczy że coś poszło nie tak. Nie jest istotne czy przygotowywałem się do tego 20 lat czy rok.
Dlatego dla mnie dużo większą wartość mają wyniki i związane z tym rekomendacje od innych niż lata pracy, kursy i certyfikaty.

Wiem, że odpowiedziałem trochę nie wprost i podobnie może być z innymi pytaniami 😊

Aby dopełnić formalności to powiem, że jestem kierownikiem projektów IT, analitykiem biznesowym, liderem zespołów a poza tym prowadzę bloga www.swiatprzywodztwa.pl. No i jestem autorem książki, w sprawie której tutaj się spotkaliśmy.
Więcej formalności o mnie znajdziecie oczywiście na LinkedIn.

Jeżeli chodzi o doświadczenie zawodowe to zaczynałeś od mocno technicznych tematów prawda?

- Tak, skończyłem Politechnikę Śląską i na początku nie miałem konkretnych planów na siebie. Znałem się na elektronice i programowaniu, więc zająłem się pracą przy kontroli jakości zaawansowanych urządzeń medycznych. Przy okazji zdobywałem wiedzę na temat całkiem nowej jak na tamte czasy dziedziny – testowania oprogramowania.

Skąd zmiana tej ścieżki?

- Ścieżki specjalnie nie zmieniłem. Odszedłem od elektroniki i programowania niskopoziomowego na rzecz aplikacji webowych. W dalszym ciągu zajmowałem się testowaniem, potem wdrożeniami czy analizą a później prowadzeniem projektów. Temat zarządzania czy przywództwa był naturalnym dodatkiem do tych działań, ze względu na pełnione role liderskie.

Czyli to dobra decyzja? 😊

- Każda decyzja jest dobra, nawet ta zła 😊 Zależy jak na nią spojrzymy i czy wyciągamy wnioski z pomyłek. Nie rozmyślam zbyt wiele nad przeszłością. Chętniej patrzę w przyszłość.

Myślę, że w obecnych czasach dużo łatwiej się przebranżowić, są nieograniczone możliwości. Jak ktoś chce zostać programistą czy testerem na początek wystarczy jakiś kurs online.

- Tak, zdecydowanie. Chociaż obecna sytuacja wirusowa trochę zmienia rynek. Firmy nie będą już tak chłonne, aby przyjąć każdego programistę czy testera. Warto uczyć się nowych rzeczy i jednocześnie zdobywać pierwsze doświadczenia na przykład na portalach freelancerskich.

A co było najtrudniejsze? Inżynier to bardziej kontakt ze sprzętem niż ludźmi.

- Większość stanowisk pracy opiera się na kontakcie z ludźmi. Wyobraź sobie, że pracujesz w kontroli jakości sprzętu medycznego. Przeprowadzasz końcowy odbiór jednego z urządzeń. Wszystko jest prawie ok, ale…coś tam stuka przy zmianie pozycji. Decydujesz się zgłosić to do poprawy. Możesz spisać protokół, rzucić oschłe „poprawcie to” i wyjść. Wiesz jednak, że zdjęcie obudowy to nie jest szybka sprawa a po takiej operacji trzeba od nowa kalibrować urządzenie. Zespół nie będzie zadowolony z poświęcania czasu na coś, co już w zasadzie było skończone. Możesz więc podejść empatycznie. Okazać zrozumienie, zaoferować wsparcie i ustalić termin realizacji, który nie będzie w konflikcie z innymi planami. Za chwilę zjawi się kierownik produkcji czy handlowiec, którzy już chcą to urządzenie wypchnąć dalej, bo klient czeka. I będziesz miał przed sobą kolejne wyzwanie.

Dla mnie nie była więc to formalna zmiana. Bardziej nazwałbym to pracą z nastawieniem i podejściem do współpracy. To właśnie próbuję przekazać w książce, że każdy z nas może być liderem. Nie trzeba być formalnie szefem, kierownikiem czy dyrektorem.
Przywództwo to postawa, charakter i działania.

Trudno jest napisać książkę? 😊

- Napisać nie 😊 Oczywiście podstawą jest pomysł. Zapewne wiesz jak to jest, kiedy masz dobry pomysł. Pojawia się ekscytacja i motywacja do działania. Tego paliwa starcza na kilka dni, góra tygodni. Potem trzeba zatankować.
Jeden rodzaj paliwa to determinacja, podążając za definicją wprowadzoną przez Jacka Santorskiego i Jakuba Bączka. Determinacja wynika z jasno określonego celu. Wiem gdzie dążę i wiem dlaczego właśnie tam. Dlatego tak ważne jest według mnie sprecyzowanie punktu końcowego. W moim przypadku był to jasno określony zestaw rozdziałów i związanych z nimi historii, które chcę zawrzeć w książce. Gdybym od tego nie zaczął to kto wie, może pisałbym do dzisiaj, albo dawno bym zrezygnował.
Drugi dodatek to dobry plan i systematyczna realizacja. Nie ma przeproś.
I na koniec, jak już masz pełny bak, to warto zabierać innych na te przejażdżki. Świeże spojrzenie może wyłapać błędy i nieprawidłowości a co najważniejsze zapewne usłyszysz kilka miłych słów, które działają motywująco jak nic innego. To taki wysokooktanowy dodatek do paliwa. Mi to pomagało

Wydawałeś ją samodzielnie, da się to jakoś ogarnąć czy to zadanie dla mistrzów?

- To była jedna z tych rzeczy, o których na początku myślałem „no way!” a po jakimś czasie okazało się, że nie taki diabeł straszny. Jak to zresztą często bywa.
Obecnie istnieje wiele firm, które pomagają w tzw. self-publishingu. Bez problemu znajdziesz kogoś, kto profesjonalnie przejrzy Twój tekst i poprawi błędy. Tak samo z przygotowaniem grafik, okładki, złożeniem tekstu do druku i na końcu samym drukowaniem.
Te wszystkie czynności oddelegowałem specjalistom. Sam zajmowałem się koordynacją prac projektowych aby zoptymalizować działania i uniknąć przestojów. Bo wydawanie książki to zdecydowanie konkretny projekt.
Jeżeli pozwolisz, to podlinkuję artykuł, gdzie opisuję dokładnie proces wydawania książki.

A skąd pomysł na książkę i na taką tematykę? Mało jest materiałów poruszających te zagadnienia?

- Znowu odpowiem trochę przewrotnie. Simon Sinek niedawno wprowadził pojęcie „Infinite game”. Organizacje i jednostki działające w ten sposób nie walczą z innymi i nie porównują się do konkurencji. Sami dla siebie są „przeciwnikiem” i próbują być lepsi każdego dnia. Dlatego też taka „gra” nigdy się nie kończy, w przeciwieństwie do podejścia typu „zniszczyć konkurencję”.

Chociaż wtedy jeszcze nie znałem tej koncepcji Simona, to mentalnie byłem z nim w pełni zgodny. Chciałem opisać historie, które ktoś być może uzna za interesujące. Chciałem podzielić się doświadczeniami i przemyśleniami. Chciałem przekazać konkretną wiedzę. Chciałem również sprawdzić siebie.
Nie planowałem sprzedać więcej książek niż konkurencja. Nawet nie wiem kto jest moją konkurencją. Kibicuję każdemu pisarzowi. Nie myślałem również o tym aby zostać profesjonalnym pisarzem i od pierwszego dnia po premierze zarobić określoną kwotę pieniędzy.

Odpowiadając na Twoje pytanie – chociaż jest dużo książek o zarządzaniu, to zdecydowanie nie ma drugiego takiego materiału na rynku 😊 Tak samo jak nie ma dwóch takich samych ludzi.

Od pomysłu do pierwszego egzemplarza w ręku ile czasu upłynęło?

- Od takich pierwszych pomysłów to około 9 miesięcy. Natomiast początki były trudne i treść powstawała w żółwim tempie. Potrzebowałem z 2-3 miesięcy, aby zrozumieć, że tak dalej to się nie uda. Wtedy opracowałem pewien plan, o którym więcej piszę w książce.

Fascynujący świat przywództwa” – dla kogo to będzie ciekawa pozycja?

- Czy będzie ciekawa to się okaże po przeczytaniu. A tak poważnie, to grupa odbiorców jest naprawdę szeroka. Na pewno są w niej początkujący liderzy i osoby zastanawiające się nad obraniem tej drogi. Dla takich osób książka może być zbiorem zarówno konkretnej, akademickiej wiedzy jak i drogowskazem pełnym wskazówek, dzięki którym unikną niektórych pułapek.
Poza tym to jest książka dla każdego, kto chce pracować nad umiejętnościami współpracy w zespole. Potwierdzeniem są informacje od doświadczonych osób, które znalazły w książce elementy, o których wcześniej nie myślały.
Z ciekawostek, to jakiś czas temu mój wujek pracujący w hucie zamówił jeden egzemplarz i przekazał go swojemu przełożonemu, aby się trochę podszkolił z pracy z ludźmi. Docieram więc nie tylko do świata IT 😊

Tutaj na razie postawimy kropkę, druga część wywiadu już niedługo. Uwaga, w drugiej części niespodzianka - kod zniżkowy na zakup książki :)

Licznik odwiedzin

DzisiajDzisiaj384
WczorajWczoraj388
Ostatni tydzieńOstatni tydzień2006
ŁącznieŁącznie124726
Zalogowanych użytkowników 0
Gości 3

Zaprzyjaźnieni