Z biegiem lat, przez moje biurko przewinęły się dziesiątki CV. Od świeżych adeptów helpdesku po doświadczonych administratorów, koordynatorów i team leaderów. Widziałem wszystko – od nerwowych rąk na stole po pewność siebie graniczącą z arogancją. I choć świat IT się zmienia, jedna rzecz pozostaje niezmienna: większość kandydatów nadal nie potrafi się zaprezentować.
Sztuczna inteligencja sztucznie podnosi poprzeczkę
Rynek IT nie jest już tym samym miejscem co kilka lat temu. AI i automatyzacja wchodzą drzwiami i oknami, a próg wejścia do branży rośnie. Nie wystarczy już znać Windowsa, Excela i „coś tam z sieci”. To już nie te czasy, gdy każdy „ogarnięty komputerowo” mógł z marszu wskoczyć na helpdesk.
Teraz trzeba umieć się sprzedać – nie tylko jako techniczny umysł, ale też jako człowiek, który potrafi współpracować, rozwiązywać problemy i myśleć.
Kandydaci jak jeden mąż – niekonkretni
Zadziwiająco często rozmowa rekrutacyjna przypomina monolog autobiograficzny. Kandydat zaczyna od szkoły średniej, potem studia, pierwsza praca, druga, trzecia... i zanim dotrzemy do meritum, minęło pół godziny, a ja nadal nie wiem, czego ten człowiek naprawdę chce.
Niektórzy potrafią wymienić dziesięć technologii w jednym zdaniu, ale gdy zapytam o konkretny przypadek z pracy – cisza. A jeszcze rzadziej usłyszę coś o umiejętnościach miękkich: komunikacji, organizacji, pracy zespołowej.
Jakby to było coś wstydliwego. A to właśnie te cechy robią różnicę, szczególnie na początku kariery.
IT to nie tylko kabel i konsola
Na stanowiskach juniorskich często nie oczekuje się eksperta od wszystkiego. Oczekuje się człowieka z nastawieniem.
Takiego, który chce się nauczyć, który nie czeka na zadania, tylko sam je znajduje. Takiego, który nie boi się przyznać, że czegoś nie wie – ale następnego dnia przychodzi z gotową odpowiedzią.
Ta „rzutkość”, jak to mawiali starzy kierownicy, jest dziś bardziej deficytowa niż certyfikat AWS.
Pamiętaj, że po drugiej stronie też siedzi człowiek
Nie zapominajmy, że rekrutacja to nie egzamin. To rozmowa. Czasem po drugiej stronie siedzi menedżer techniczny, czasem ktoś z HR, a czasem duet, który sam się dopiero poznaje przy tej okazji.
Każdy ma swoje kryteria, swoje skróty myślowe i swoje „czerwone flagi”. Ale jedno łączy wszystkich – każdy szuka osoby, nie tylko zestawu umiejętności.
I jeśli już masz szansę się pokazać, zrób to tak, by zostawić po sobie wrażenie: „z tym człowiekiem chciałbym pracować”.
Na koniec – mniej historii, więcej człowieka
Nie próbuj być idealny. Bądź szczery, konkretny, autentyczny. Nie bój się powiedzieć, że nie znasz wszystkiego – bo nikt nie zna.
Ale pokaż, że chcesz, że potrafisz się uczyć i że wiesz, dlaczego akurat ta praca cię interesuje.
Bo w świecie, gdzie AI potrafi napisać kod lepiej niż junior, ludzkość staje się twoim największym atutem.
I pamiętajcie, każdy potencjalny przełożony nie zajmuje się zawodowo zatrudnianiem, musi po prostu wypełnić lukę w swoim zespole.
A to oznacza, że musi ten proces wpleść,w resztę swoich obowiązków. Często rozmowa z Tobą, jest jedną z wielu czynności (oraz rozmów z innymi kandydatami) danego dnia.
Jeśli jest to rozmowa online, musisz sprawić aby była na tyle interesująca oraz konkretna, aby rekruterzy nie zaczęli odpisywać na maile w drugim oknie.
Wierzę, że gdziekolwiek aplikujecie uda Wam się dzięki temu zaprezentować jak najlepiej, bo i Wam i pracodawcom na tym zależy !
Powodzenia !